...
IMG_0443

3 punkty ze Świdniczanką

Dwubramkowym zwycięstwem kończymy 21 kolejkę rozgrywek ligowych. Rywalem w dzisiejszym meczu była drużyna Świdniczanki Świdnik.

Z wielkim animuszem rozpoczęli mecz zawodnicy Świdniczanki. Po upływie niespełna dwóch minut Paluch załadował piłkę do siatki, jednak sędzia odgwizdał wcześniej faul na Lewińskim, ratując nas przed utratą bramki.

Chwilę później przed szansą stanął Krasuski. Nieatakowany Jaklik podprowadził piłkę w okolicę trzydziestego metra, rozciągnął do Marszalika, a nasz lewoskrzydłowy posłał świetne dośrodkowanie na głowę Krasuskiego, a ten się nieznacznie pomylił.

Następne minuty upłynęły pod dyktando naszego zespołu. Uwagę szczególnie przykuwał Michał Stachera i jego brawurowe wejścia prawą stroną boiska, które sprawiały sporo problemów defensorom Świdniczanki.

23 minuta przyniosła pierwszą bramkę dla Wiślan. Miękkie zagranie Rakowskiego w pole karne przejmuje Krasuski, który dośrodkował na piąty metr. Niefortunne wybicie piłki przez obrońcę Świdniczanki, sprawia że ta pada łupem Grzegorza Marszalika, a ten prawą nogą uderza w okienko. Jest to trzecie trafienie naszego skrzydłowego w trwających rozgrywkach.

Różnica klas na niekorzyść naszych rywali zdawała się uwydatniać z każdą minutą. Przewaga w wyszkoleniu technicznym naszych zawodników była problemem nie do przeskoczenia dla przyjezdnych. Spore przestrzenie między formacjami Świdniczanki oraz bardzo bierny pressing były jak woda dla młyn dla naszych środkowych pomocników, którzy nadawali rytm naszym ofensywnym poczynaniom. Goście w odpowiedzi próbowali zagęszczać środek pola, jednocześnie odsłaniając boczne sektory boiska, co bezwzględnie wykorzystywali Krasuski i Dynarek, rozrzucając piłkę na boki, tym samym dając pole do popisu Marszalikowi i Stacherze.

Wyróżnić należy przede wszystkim tego drugiego. 23-letni wahadłowy wykazywał się co rusz bezbłędnym przyjęciem piłki i dużą ruchliwością, raz po raz tworząc nam przewagę z prawej strony. Koncentracja sił świdniczan w środku pola spotykała się z odpowiedzią w postaci bardzo głęboko cofającego się Błażeja Radwanka. Rosły napastnik wspomagał nasz środek pola, biorąc aktywny udział w odbiorze piłki.

Początek drugiej połowy przyniósł dwójkową akcję Stachery z Krasuskim. Ten pierwszy dośrodkował piłkę w pole karne, gdzie ta padła łupem Radwanka. Napastnik Wiślan posłał potężne uderzenie wolejem, które na rzut rożny sparował bramkarz.

Niedługo poźniej Radwanek doszedł do sytuacji sam na sam z golkiperem Świdniczanki, jednak Paweł Socha świetnie interweniował nogą.

Blisko minutę później niestrudzony Błażej Radwanek posłał kolejne uderzenie, ponownie sparowane przez bramkarza.

Następnie przed szansą stanęli goście. Defensywa wykazała się dużą biernością, pozwalając świdniczanom na przedostanie się pod własne pole karne. Strzał zza pola karnego, celowany w długi róg, w świetny sposób obronił Ropek.

64 minuta przyniosła 3 zmiany w naszym zespole. Na boisku w miejsce Krasuskiego, Radwanka i Marszalika pojawili się Michał Wiśniewski, Robert Ożóg i Adisa Monsuru.

Chwilę później piłka wyekspediowana z naszej obrony pada łupem Jakuba Seweryna, który świetnym wolejem uderzył na bramkę gości. Niestety minimalnie chybił.

79 minuta przyniosła zmianę w środku pola. Dorian Gądek zastąpił Adriana Rakowskiego.

W ostatnim kwadransie obie drużyny wzajemnie neutralizowały swoje poczynania na bardzo wczesnym etapie, więc końcówka nie obfitowała w sytuacje dla żadnej z drużyn, aż do czasu gdy Wiślanie zdecydowali się na próby przypieczętowania wyniku w doliczonym czasie gry. Najpierw z pola karnego uderzał Ożóg, a potem bramkę na 2:0 zdobył joker w talii trenera Skrzyńskiego, czyli Dominik Cholewa. Wiślanie przejęli piłkę po rzucie rożnym Świdniczanki, a Dominik Cholewa trafił do pustej bramki, bowiem golkiper gości powędrował w nasze pole karne by pomóc w próbie wyrównania. Napastnik Wiślan zdobył więc gola numer 4, zrównując się tym samym z Adisą Monsuru i Jakubem Sewerynem. Trener Skrzyński ma do dyspozycji aż czterech napastników o bardzo zbliżonym bilansie zdobytych bramek. Każdy z nich jest zawodnikiem o innych walorach i innej charakterystyce, więc wachlarz opcji w finalizowaniu akcji jest w zasadzie nieograniczony.

Sędzia odgwizdał koniec meczu, a my dopisujemy bardzo cenne trzy punkty.

Ogólna postawa naszych zawodników musi zostać oceniona poztywnie, natomiast rzuca się w oczy fakt, że druga połowa była znacznie mniej dynamiczna niż pierwsza. Wiślanie kontrolowali przebieg meczu, nie pozwalając rywalom na stwarzanie zagrożenia, z kolei goście nie wydawali się zdeterminowani, by zdobyć u nas punkty.

Wiślanie okupują obecnie 8 miejsce w tabeli, tracąc na ten moment 3 punkty do siódmego Podlasia Biała Podlaska.

Bramki: 1:0 Marszalik 24, 2:0 Cholewa 90+2.

Wiślanie: Ropek – Bociek, Lewiński, Jaklik – Stachera, Dynarek, Krasuski (64 Ożóg), Rakowski (79 Gądek), Marszalik (64 Wiśniewski) – Seweryn (83 Cholewa), Radwanek (64 Adisa).

Świdniczanka
: Socha – Bartoszek, Ptaszyński, Koźlik, Morenkow (74 Koper) – Sypeń (46 Czułowski), Szymala (78 Kutyła), Futa, Nawrocki (46 Kukulski), Zuber – Paluch (46 Kotowicz).

Sędziował: Paweł Dul (Zawada k. Opola).

Żółte kartki: Adisa – Koźlik, Kotowicz, Futa.

Widzów: 300.