IMG_5296

Mateusz Duda : „Chciałbym przeżyć to uczucie, jakim jest awans.” [WYWIAD]

Sześć punktów, dwa zwycięstwa i zero straconych bramek, tak nasza drużyna rozpoczęła nowy sezon. Po udanym początku rozgrywek rozmawiamy z Mateuszem Dudą, który opowiada o pierwszych meczach, wyjątkowym debiucie na nowym stadionie, atmosferze w drużynie i swojej boiskowej charakterystyce. Nie zabrakło też spojrzenia na najbliższego rywala, Wisłę II Kraków, oraz bardziej osobistej rozmowy o piłkarskich ambicjach i marzeniu o awansie.

.

Mateusz, za Wami dwa zwycięstwa na start sezonu. Jak oceniasz wejście Wiślan w nowe rozgrywki?

.

Na pewno budujące jest to, że od początku wygrywamy i przede wszystkim gramy na zero z tyłu. Wiadomo, że nie jest to jeszcze w takim stylu, w jakim chcielibyśmy grać, ale na koniec zawsze liczą się punkty, więc początek możemy ocenić pozytywnie. Mamy sześć punktów i dwa mecze bez straconej bramki, a to na pewno daje nam dobrą bazę przed kolejnymi spotkaniami.

.

Pierwszy mecz u siebie na nowym stadionie miał wyjątkową oprawę. Jak zapamiętałeś ten dzień z perspektywy boiska?

.

Dla mnie był to świetny dzień. To, jakie warunki stworzył nam tutaj klub i jak dużo kibiców przyszło na pierwszy mecz, zrobiło naprawdę duże wrażenie. Można było poczuć, że gra się ligę, a nawet dwie ligi wyżej. Na mnie szczególnie mocno wywarła wrażenie ta rodzinna atmosfera. Przyszła moja małżonka z dzieckiem i sama była pod wrażeniem, jak dużo atrakcji przygotowano dla najmłodszych. Myślę, że właśnie o to chodzi, żeby stadion był miejscem dla całych rodzin i żeby każdy chciał tutaj wracać.

.

Na boisku nie odstawiasz nogi i często jesteś jednym z najbardziej walczących zawodników. Skąd u Ciebie taki charakter do gry?

.

Chyba tak już od dziecka miałem. Zawsze grałem na sto procent, taki mam charakter. Ciężko mi powiedzieć, chyba taki się urodziłem (śmiech). Nie ukrywam, że wychowałem się w czasach, kiedy na boiskach było jeszcze sporo dzieci i zazwyczaj grało się ze starszymi. Od małego trzeba było więc walczyć na całego o siebie i swoje miejsce.

Wydaje mi się jednak, że trochę tych meczów mam już za sobą i moje doświadczenie jest większe. Także z piłką przy nodze w ostatnich latach wyglądam lepiej niż na początku. Kiedyś mówiło się, że ja tylko dużo biegam i walczę, a teraz można już dołożyć do tego jeszcze jedną rzecz. Chciałbym też dołożyć jakieś liczby do dorobku drużyny, chociażby poprzez stałe fragmenty gry. Gra defensywna na mojej pozycji jest bardzo ważna, ale gdyby udało się strzelić kilka bramek, to na pewno byłoby to dużym plusem.

.

Gdybyś miał wskazać jedną rzecz, którą Wiślanie mogą poprawić po tych dwóch pierwszych kolejkach, co by to było?

.

Na pewno gra w ofensywie. Potrzebujemy trochę większego spokoju i dominacji w grze do przodu. Na chwilę obecną bardzo dobrze wyglądamy w defensywie, potrafimy się skutecznie bronić, ale fajnie byłoby też prowadzić te mecze w ofensywie i dłużej utrzymywać kontrolę nad spotkaniem.

Tak naprawdę w pierwszym i drugim meczu druga połowa była słabsza, chociaż wpływ na to miało wiele czynników. Z Jędrzejowem ustawiliśmy sobie wynik już w pierwszej połowie, więc dla nas najważniejsze było dowiezienie tego rezultatu, a Jędrzejów musiał zaatakować. Mimo wszystko pokazuje to też, jak dobrze potrafimy bronić, skoro w drugim meczu z rzędu zachowujemy czyste konto. Teraz chcielibyśmy dołożyć do tego jeszcze większą jakość w ofensywie.

.

A jak wygląda rywalizacja w szatni? Jest ktoś, z kim szczególnie dobrze rozumiesz się na boisku?

.

Dobrze rozumiem się z całym blokiem obronnym. Każdy zna swoje zadania i wie, za co odpowiada, więc ta komunikacja jest u nas naprawdę fajna. Z przodu bardzo dobrze dogaduję się z Kacprem Durdą. Ja lubię grać piłki za linię obrony, a on lubi tam biegać. Te dwie cechy dobrze się ze sobą zgrały i na boisku często rozumiemy się bez słów.

Znaliśmy się już wcześniej, bo byliśmy razem w Naprzodzie Jędrzejów, a jeszcze wcześniej w Garbarni Kraków. To na pewno pomaga, bo wiemy, czego możemy się po sobie spodziewać.

.

Przed Wami spotkanie z Wisłą Kraków II, czyli lidera z wiceliderem. Jakie masz nastawienie przed tym meczem?

.

Na pewno będzie to ciężki mecz. Oglądaliśmy spotkania Wisły i widać, że jest to mocniejszy zespół niż w poprzednim sezonie. Do tego gramy na boisku ze sztuczną nawierzchnią, więc dla nich jest to kolejny argument na plus. Myślę jednak, że będzie to bardzo fajny piłkarsko mecz i o wyniku zdecydują szczegóły.

Wisła ma na pewno mocny środek pola. Jest tam też dwóch chłopaków, których znam – Wiktor Szywacz i Karol Dziedzic. To fajni i perspektywiczni zawodnicy. Do końca, właściwie do godziny przed meczem, nie będziemy też wiedzieć, w jakim ustawieniu Wisła wyjdzie na boisko, bo nie wiadomo, kto może zejść z pierwszego zespołu. To będzie dla nas pewnego rodzaju zaskoczenie i nie będziemy mogli przygotować się do tego spotkania dokładnie tak, jak do innych meczów.

.

Twój brat Kacper jest dziś zawodnikiem pierwszej drużyny Wisły. Zdarza Wam się rozmawiać o piłce i wymieniać uwagami przed Waszymi meczami?

.

Przed meczami rzadziej, ale po spotkaniach dzwonimy do siebie i komentujemy. Praktycznie 95 procent swoich meczów, jeśli nie oglądamy na żywo, to śledzimy w telewizji albo w jakiejś transmisji. Kacper był też ostatnio u nas na meczu, więc jeśli tylko mi pasuje albo jemu, to przyjeżdżamy do siebie na spotkania.

Na pewno nasze życie od lat toczy się wokół piłki, więc jest to główny temat, o którym rozmawiamy. Analiza jest cały czas (śmiech). Trochę mamy inny styl gry, nasze zespoły inaczej grają i mamy różne priorytety. Kacper ma też większe zadania ofensywne. Dużo doradzamy sobie natomiast pod kątem przygotowania fizycznego, odnowy czy regeneracji. Czasami coś przeczytamy, znajdziemy jakąś nowinkę i też się tym dzielimy.

Jeśli chodzi o takie stricte piłkarskie aspekty, to raczej jak coś nie wyjdzie, to się z tego podśmiechujemy (śmiech). A jeśli chodzi o rady, to zdecydowanie więcej rozmawiamy o przygotowaniu fizycznym i regeneracji.

.

Na koniec bardziej osobiście – co daje Ci największą motywację przed wyjściem na boisko?

.

Jako mały dzieciak zawsze chciałem grać jak najwyżej. Teraz mam już taki cel osobisty, związany z wiekiem, w którym jestem: chciałbym po prostu przeżyć awans. Chciałbym poczuć to uczucie, jakim jest awans, bo do tej pory nie miałem okazji tego doświadczyć.

Dążę do tego i robię wszystko, żeby ten cel osiągnąć. Z takim właśnie nastawieniem tutaj przyszedłem.

.

Dziękujemy bardzo za rozmowę.

.

Dziękuję.

.

Działalność Klubu Wiślanie Master Way Skawina jest możliwa dzięki współpracy z Miastem i Gminą Skawina, wspólnie promując sport i aktywny styl życia. Razem dążymy do tworzenia lepszych warunków dla rozwoju sportowców i pasjonatów aktywności fizycznej.