Do spotkania z Podlasiem Biała Podlaska przystępowaliśmy z nadzieją na drugie zwycięstwo z rzędu. Po wysokiej wygranej 4:1 z Siarką Tarnobrzeg chcieliśmy pójść za ciosem i potwierdzić dobrą dyspozycję również na wyjeździe. Przed nami była jednak długa podróż, dlatego do Białej Podlaskiej ruszyliśmy już w piątek. Dodatkowym wyzwaniem był fakt, że gospodarze w tym sezonie nie przegrali jeszcze na własnym boisku, mimo że na kolejne ligowe zwycięstwo czekali od blisko miesiąca.
.
Od pierwszych minut ruszyliśmy do ataku i szybko stworzyliśmy sobie kilka dogodnych okazji. Jako pierwszy bliski zdobycia bramki był Dorian Gądek, który po dobrym dośrodkowaniu skierował piłkę obok słupka. Chwilę później do głosu doszedł Dawid Dynarek. Nasz były kapitan zdecydował się na mocne uderzenie zza pola karnego, z którym poradził sobie bramkarz Podlasia, jednak piłka odbiła się jeszcze od słupka i opuściła boisko. Dynarek nie zamierzał na tym poprzestać i wkrótce ponownie spróbował z dystansu. Tym razem futbolówka minęła bramkarza, ale po raz kolejny zatrzymała się na słupku, tym razem z drugiej strony. Przed przerwą szukaliśmy kolejnych sposobów na otwarcie wyniku. Swoją szansę miał między innymi Nikodem Morawski, który po dośrodkowaniu z rzutu wolnego oddał strzał główką, lecz piłka minęła bramkę gospodarzy. Podlasie również potrafiło zagrozić naszej defensywie, jednak po pierwszych 45 minutach na tablicy wyników utrzymywał się bezbramkowy remis.
.
Po zmianie stron nadal staraliśmy się przejąć inicjatywę i jak najszybciej znaleźć drogę do bramki rywali. W jednej z pierwszych akcji bardzo dobrą pozycję do strzału wypracował sobie Mateusz Jarzynka, który znalazł się niepilnowany w polu karnym. Niestety, uderzył zbyt wysoko i nie zdołał wykorzystać tej okazji. Nasze starania przyniosły efekt w 66. minucie. Po wrzucie z autu piłka została przedłużona głową przez Nikodema Morawskiego i trafiła pod nogi Dawida Dynarka. Nasz obrońca zachował spokój w polu karnym i pewnym strzałem z bliskiej odległości pokonał bramkarza Podlasia. Było to jego drugie trafienie w drugim kolejnym meczu, a tym razem dawało nam nadzieję na wywiezienie z Białej Podlaskiej kompletu punktów.
.
Niestety, prowadzenie utrzymaliśmy tylko przez jedenaście minut. W 77. minucie gospodarze odpowiedzieli po dośrodkowaniu z autu, a piłkę do naszej bramki skierował głową Krawczyk. Stracony gol zmusił nas do ponownego szukania sposobu na przechylenie szali zwycięstwa na naszą stronę. W końcówce na boisku pojawił się między innymi Hubert Skocz, który aktywnie włączył się w działania ofensywne. Próbowaliśmy jeszcze zagrozić bramce gospodarzy, ale w naszych poczynaniach pojawiło się więcej chaosu i nie udało nam się ponownie pokonać bramkarza Podlasia.
.
Wracamy do Skawiny z jednym punktem i poczuciem, że mogliśmy osiągnąć znacznie więcej. Mimo dobrej postawy w ofensywie nie udało nam się przełożyć liczby stworzonych sytuacji na wynik, który pozwoliłby nam przedłużyć zwycięską serię. Teraz najważniejsze będzie wyciągnięcie wniosków z tego spotkania i dobre przygotowanie do następnego meczu, który już w piątek.
.
Podlasie Biała Podlaska – Wiślanie Skawina 1:1 (0:0)
Bramki: 0:1 Dynarek 66′, 1:1 Krawczyk 77′
Podlasie: Jeż – Krawczyk, Bobowski, Nojszewski – Dmitruk, Kobiera, Andrzejuk, Banach (66′ Grochowski) – Dobruk, Dobrodziej (46′ Jeruzlaski), Łukasiewicz (66′ Kosieradzki).
Wiślanie: Niedbała – Morawski, Jarzynka, Sonntag – Kłos (75 Jania), Gądek, Radwanek (58′ Opalski), Dynarek (69′ Duda), Thiago, Zięba (58′ Stachera) – Durda (75′ Skocz).
Sędziował: Krzysztof Wiśniewski (Kielce). Żółte kartki: Nojszewski, Dobruk, Andrzejuk, Kosieradzki – Morawski
.
Działalność Klubu Wiślanie Master Way Skawina jest możliwa dzięki współpracy z Miastem i Gminą Skawina, wspólnie promując sport i aktywny styl życia. Razem dążymy do tworzenia lepszych warunków dla rozwoju sportowców i pasjonatów aktywności fizycznej.