Wiślanie wygrali w sobotę 3:2 z Chełmianką Chełm w ramach 34. kolejki Betclic 3. Ligi – Grupy IV. Podopieczni Mirosława Hajdy odnieśli bardzo ważne zwycięstwo, a po tym spotkaniu rozmawiamy z Nikodemem Morawskim, który zdobył bramkę na wagę trzech punktów w samej końcówce meczu. Zapraszamy do krótkiej lektury!
.
Cześć Nikodem! Jak tam atmosfera po meczu? Dawno chyba już nie było takiej radości?
.
– Cześć! Tak, emocje, które towarzyszyły nam podchodząc do tego spotkania były ogromne, więc na pewno jest to olbrzymia ulga szczególnie, że szalę zwycięstwa udało się przechylić w ostatnich minutach.
.
No właśnie, strzeliłeś gola w samej końcówce na wagę zwycięstwa. Jak się wtedy czułeś?
.
– Wiślanie to klub, który jest szczególnie bliski mojemu sercu. Od najmłodszych lat chodziłem na mecze i byłem przy klubie, więc strzelając gola i wiedząc, że to bramka, która powinna dać utrzymanie, to czułem olbrzymią radość i zdjęty kamień z serca.
.
Jakie plany na teraz? Pewnie niedługo odpoczynek, a później przygotowania do nowego sezonu?
.
– Zasłużone wakacje po trudnej rundzie i walce do ostatnich minut o ligowy byt.
.
Jak oceniasz tę końcówkę rundy i emocje z nią związane?
.
– Na pewno każda osoba związana z klubem była już bardzo zmęczona tą rundą i tym sezonem. Całe szczęście, że skończyło się to wszystko happy endem.
.
Z czym jako zespół borykaliście się w tej rundzie, że te wyniki mimo też często dobrej gry, nie były zadowalające?
.
– Ciężko jednoznacznie stwierdzić, co było powodem tak małych zdobyczy punktowych. Myślę, że bardzo dużo goli straconych (mecze z Siarką Tarnobrzeg i rezerwami Wisły Kraków czy Korony Kielce) i niestety bardzo słaba skuteczność.
.
Czego Ci życzyć teraz na najbliższy czas?
.
– Przede wszystkim zdrowia, bo to jest najważniejsze – reszta tylko w naszych nogach i głowach. Chciałbym jeszcze dodać od siebie, że dedykuję tę bramkę najbliższym, którzy mnie wspierali w trudnych chwilach, a kibicom podziękować za wsparcie całej drużyny na dobre i na złe!